piątek, 1 stycznia 2021

Szadź.

Wczoraj była taka mgła, że nic z tych kolorowych fajerwerków o północy nie było jakoś widać. Tylko huk - też stłumiony obowiązującymi obostrzeniami i radość w pobliskich domach. No taki czas. Za to dzisiaj to wszystko opadło i zmroziło. Wszystko, co ciężkie opadło, a wraz ze strzelającymi korkami od szampanów opadły, z wielkim - mam wrażenie - wydechem, emocje roku ustępującego. Witamy dzisiaj w nowej rzeczywistości. Może.

Pamiętam takie zimy, że w Nowy Rok nie dało się przejechać. Czapy śniegu na drzewach tak wielkie, że nie chciałeś człowieku, żeby ktoś Ci to strząsnął na głowę. Te kożuchy z kołnierzami, czapki z lisa czy nie wiem z czego - w każdym razie futrzaste... I nosy czerwone od mrozu. Piękny czas. Las pachniał inaczej, pod butem skrzypiało. Dzisiaj tylko data w kalendarzu wskazuje niepewnie, że to zima. Autobus dojechał albo nie - zawsze było wesoło. Jak jechał to zza lasu było widać, że czas się ubierać i się zdąży na przystanek spokojnie dojść. Mam w pamięci różne domy, wiem jak pachniało tam świętami, ruchem ludzi, suszonymi owocami. Nic już dziś z tych domostw nie ma. Ludzie poumierali, życie jest inne. Ale ta szadź dzisiaj przypomniała, że wciąż może być pięknie, że bywa bajkowo. Dla oka.





W tym kolejnym roku nieustannie kręcącego się życia życzę Wam żeby zawsze pomyślnie wiało w Wasze żagle, życzę mądrych i i inspirujących ludzi dookoła, takich, którym się chce, którzy szukają, motywując tym samym kolejnych do życia pełną parą. Oni są - to pewne.
Z ciepłymi, noworocznymi pozdrowieniami
Wasza Zylwijka





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza