środa, 19 czerwca 2013

KWIATOW0-KWIECISTA sesja i warsztaty Powertex...


 Kochani dziś będzie kwiecisto i kolorowo, mega różano i trochę warsztatowo. U mnie zabiegany czas, ogród nie pozwala odsapnąć, zmusza do działań wszelakich, ale lubię taki twórczy pęd. Ba! - uwielbiam go!!! Nie potrafię stać jakoś w miejscu, ciągle szukam nowych umiejętności, nie tracę danej szansy na nic, nie chcę marnować czasu. Zwykle mam rozpoczętych kilka zadań, kilka książek czytam jednocześnie (co czasem bywa zgubne), kilka pomysłów na jedną sprawę, rozrysowane np. rabaty i czekają na realizację, mam pozaczynane wiele, wiele rzeczy i dzięki temu zawsze mam cel, żeby coś dokończyć lub pchnąć krok dalej. Nie lubię jednak zadań wielo i dlugoetapowych, za to mój Przemko jest w takich rewelacjach mistrzem:) I tak sobie może dziubać i dłubać aż w końcu efekt będzie. Za to ja jestem takim trochę chodzącym chaosem, ale nie jest mi z tym źle:):):):):) Biegam z aparatem, zmieniam wciąż jego ustawienia, próbuję, kombinuję, latam po kuchni z dżemami i innymi truskawkowymi wariacjami, a moje chłopaki patrzą na tę kobitkę i nie wie coś tak myślą tajemniczo.
A skoro już mówimy o rozwijaniu i poznawaniu różnistości to ostatnio brałam udział w bardzo ciekawych warsztatach. Już mówię co i jak. Otóż to warsztaty Powertex, techniki dekoracyjnej, w której utwardza się tkaniny, łączy z drewnem, metalem, styropianem i innymi materiałami, tak, że powstaje obraz, przyozdobiony świecznik, puszki, i inne szeroko pojęte materiały odpadowe, a przedmiot dostaje swoją drugą szansę. Na warsztatach odrabialiśmy kule styropianowe tak, że w efekcie końcowym wyglądają jak kamiennie. Specjalne preparaty i wybranych kolorach łączy się z proszkiem, suszy i ściera. 




Tą techniką można przyozdobić dosłownie wszystko i wykorzystać to, co czasem wydaje nam się bezużyteczne. Środki potrzebne do tej techniki można kupić na stronie internetowej TUTAJ . Wiem, że ich cena powala na kolana, ale sprzedawane są w dużych wiadrach i kanisterkach, więc można się zrzucić w kilka osób i podzielić bo środki są wydajne, a potem już tylko wena i trochę pracy:):):):):) Efekt murowany. Polecam zwłaszcza kule, ciekawie mogą wyglądać przy wejściu, czy na tarasie, lub nawet wrzucone między rośliny:) lub powieszone na gałązkach przydomowych drzewek.
Powiem Wam, że czekam już z niecierpliwością na wakacyjny oddech. Pracuję zawodowo w szkole, nadchodzi upragniony letni czas i już wyglądam następnego tygodnia, pomimo, że naprawdę lubię tę tzw. robotę:):) W ogóle lubię ludzi i może dlatego mam ze swojej pracy dużo frajdy. Młodzi ludzie dają power, nie ma mowy o nudzie czy jakimś tam znużeniu, pomysłowość nie ma granic:):):) Jestem anglistą w miejscowym gimnazjum i pracuję z młodymi, którzy dopiero szukają swojego ja, jakiejś ścieżki i pomysłu na siebie. A że czasem się motają w tym wszystkim to norma. Są w tym naprawdę uroczy:) Pozdrawiam moich gimnazjalistów:):):) Więc wracając do wakacji to mam oczywiście planów więcej niż mi czasu starczy. W garażu czeka na odnowienie kilka zapomnianych duperelek:) Pędzle, szczotki, papier ścierny - wszystko to się przyda:) Ech, się wyżyję twórczo... W domu szykuję kilka design'owych zmian, pojeździmy trochę i już za dwa tygodnie wyruszamy na kolejne Lato Kwiatów w Otmuchowie:) To prawdziwa uczta dla miłośników ogrodów, roślin, ciekawych aranżacji itp. Przy okazji wspaniała okazja na piknik z rodziną czy znajomymi:)Wszelkie informacje znajdziecie na stronie miasta Otmuchów. Bogaty program na trzy dni na pewno zachęci do wizyty chociaż w jeden z nich. Ja zawsze stamtąd wracam dosłownie chora...Się tam naoglądam, nawzdycham, a i cale autko roślin targamy za każdym razem. Od lat tam jeździmy, kiedyś z mamą, teraz z mężuniem. Dodam tylko, że cala impreza i wszystkie wystawy odbywają się na zamku, co fajnie buduje klimat. Tymczasem kilka ujęć kwiatowych z moich radości ogrodowych...

I tak mnie coś róże ostatnio rozczulają, kwitną jak zwariowane. U Was też? Pergola się robi (dzięki mężu:) właśnie na róże i takie będziemy mieć różane wejście do ogrodu:) Ech już się nie mogę doczekać i dmucham tam ile wlezie w garażu żeby szybciej impregnat schnął. Nio tak mam, wariacko ostatnio:) Tymczasem kończę, pozdrawiam Was wszystkich, zapraszam do podglądania i podczytywania.
Wasza różana Zetka:)

środa, 12 czerwca 2013

O LECIE...i myśli parę..

Umieszczam już letni nagłówek bloga, a co tam!!! Choć w kalendarzu jeszcze wiosna, za oknami jesień to ja już na przekór tym co widzimy umieszczam letnie widoki klimaty. Niech tam sobie myślą, co chcą:):):) Dziś jest piękny, ciepły wieczór. Takie lubię najbardziej, ze szczekaniem psa gdzieś w oddali, z zapachem skoszonej trawy, z kubkiem w ręku i tą ciszę... Wkładam klapki i idę w ogród. To nic, że komarzyska wstrętne gryzą jak diabli, jest błogo. Mały brzdąc śpi, można pozbierać myśli, ostatnio mocno rozbiegane.
Ogród pochlania nas bez reszty. Wciąż coś się dzieje w roślinnym świecie, coś trzeba przenieść, wsadzić, wyciąć, podwiązać i tak ciągle. Ale za to ogród odwdzięcza się jak może i to uwielbiamy.

Za ogrodem coraz częściej piękne zachody słońca, ale naprawdę takie, że szczęka mi opada za każdym razem. Odpływam na chwilę, zapomina się o drobnostkach chociaż na moment. Może warto czasem spojrzeć dalej?




 
 

Pozdrawiam Was ciepło, obiecuję, że wkrótce się odezwę z dłuższymi rozmyślaniami:)
Wasza Z.